Decyzja USA o utworzeniu Strategicznej Rezerwy Bitcoina może zrewolucjonizować globalny system finansowy, zmuszając inne kraje do włączenia się w wyścig o cyfrowe złoto.
Amerykański gambit
Nie ma przesady w stwierdzeniu, że rozporządzenie wykonawcze Prezydenta USA z 6 marca 2025 r. wprawiło europejski polityczny mainstream w zdumienie. Trump utworzył narodową Strategiczną Rezerwę Bitcoina, nakazując wypracowanie „neutralnej dla budżetu“ strategii nabywania tego aktywa oraz zakazując zbywania już zgromadzonych zasobów. Jednak wbrew temu co można sądzić, celem administracji amerykańskiej nie jest szokowanie obserwatorów sceny politycznej. To chłodna kalkulacja mająca zapewnić USA wiodącą pozycję w zmieniającym się systemie gospodarczym świata.
Rozporządzenie wyjaśnia, że celem rezerwy jest zapewnienie USA zwycięstwa w wyścigu po „cyfrowe złoto“. Można by zapytać: jakim wyścigu? No cóż, historia pokazuje, że opieszałość jest w przypadku Bitcoina bardzo kosztowna. Nawet po uwzględnieniu wszystkich krachów na rynku, w ciągu ostatnich pięciu lat jego cena rosła średniorocznie o ponad 120 procent, z około 9 tysięcy dolarów w maju 2020 do ponad 110 tysięcy w maju 2025. Im później tym drożej.
To bezprecedensowe w historii tempo wzrostu wartości ma swoją przyczynę, którą jest limitowana i całkowicie nieelastyczna podaż bitcoinów. Mówiąc prościej, na rynku istnieje obecnie 19,85 miliona bitcoinów, a wszystkich, które kiedykolwiek powstaną będzie nie więcej niż 21 milionów. Nie będzie więcej bitcoinów, a zatem ewentualny wyścig państw po istniejące bitcoiny ma szanse wywołać taką dynamikę wzrostu ceny, jakiej ten rynek jeszcze nie widział. Rozporządzenie Trumpa podkreśla tę cechę Bitcoina już w pierwszym punkcie. Mowa jest tam też o „strategicznych korzyściach“, jakie mogą płynąć z pozycjonowania się w światowej czołówce krajów tworzących taką rezerwę.
W tym samym czasie senator Cynthia Lummis, szefowa podkomisji senackiej ds. aktywów cyfrowych, wniosła projekt tzw. Bitcoin Act, czyli ustawy o utworzeniu Strategicznej Rezerwy Bitcoina i programach zapewniających transparentny zarząd federalnymi zasobami Bitcoina. Projekt ten przewiduje zakup jednego miliona bitcoinów w ciągu pierwszych pięciu lat oraz zachowanie ich przez okres co najmniej 20 lat. W tym czasie obowiązywać ma zakaz sprzedaży zgromadzonych w rezerwie strategicznej bitcoinów w celu innym niż wykup federalnych obligacji skarbowych. Czyli wyłącznie w celu spłaty amerykańskiego długu. Do programu rezerwy federalnej dołączać będą mogły również poszczególne stany, jeśli tak zdecydują. Co ciekawe, projekt wyraźnie potwierdza prawo obywateli amerykańskich do samodzielnego przechowywania bitcoinów podkreślając jego znaczenie dla zachowania „finansowej niezależności, prywatności oraz osobistej wolności w erze cyfrowej“.
Kryzys zadłużenia w USA i rola stablecoinów
Problemu amerykańskiego długu publicznego nie da się dalej ignorować bez ryzyka upadku całego systemu. Wynosi on obecnie prawie 37 bilionów dolarów i jest to rekord świata. Gdyby spłacać taką sumę z prędkością miliona dolarów dziennie, spłata zajęłaby ponad 101 tysięcy lat! To także około 323 tysięcy dolarów na każdego amerykańskiego podatnika. Dodajmy, że średni roczny dochód Amerykanina to niecałe 44 tysiące dolarów. Zmniejsza się też popyt na amerykańskie papiery dłużne, co wpływa negatywnie na możliwość tworzenia nowego długu. To z kolei stwarza zagrożenie dla wypłacalności Stanów Zjednoczonych.
Co więc zrobić?
Na bazie tego co wiemy, plan wygląda następująco. W pierwszej kolejności, pilnie potrzebne jest ponowne stworzenie popytu na amerykański dług. Bez tej kroplówki, katastrofa nadciągnie szybko. USA będzie po prostu zmuszone do kupowania własnego długu, co jest wejściem na prostą drogę do hiperinflacji. Chęć państw do trzymania amerykańskich papierów dłużnych radykalnie się zmniejszyła, co wywindowało oprocentowanie tych papierów do rekordowego poziomu 5 procent. Mówiąc prościej, aby zadłużyć się jeszcze bardziej USA musi teraz kusić nabywców obligacji wysokimi odsetkami. No więc jak znaleźć nabywców na nowy dług?
Leczenie objawowe i szybką ulgę dla pacjenta mają zapewnić stablecoiny dolarowe, czyli posiadające prywatnych emitentów kryptoaktywa, których wartość jest przypięta do kursu dolara. Powiązanie kursu stablecoina z dolarem zapewniane jest przez pełną rezerwę dolarową — wyrażoną w większości w amerykańskich papierach dłużnych — którą emitent ma obowiązek utworzyć na każdego wyemitowanego przez siebie e-dolara. I voilà! Mamy nowych nabywców amerykańskiego długu w postaci prywatnych przedsiębiorstw, które umożliwią światową ekspansję dolara (a ściślej prywatnego e-dolara) na zupełnie nowe rynki, w szczególności w państwach rozwijających się, gdzie tzw. ubankowienie jest niskie i co za tym idzie dostęp do dolarów oferowanych przez lokalne banki jest utrudniony.
To jednak z istoty może być co najwyżej rozwiązaniem tymczasowym. Dolar uzyska możliwość dalszej ekspansji, jednak w rezultacie w obrocie będzie jeszcze więcej dolarów, a zatem presja inflacyjna będzie ciągle obecna, a może nawet się zwiększy. Emitenci stablecoinów rzeczywiście mają szansę stać się dominującymi nabywcami amerykańskiego długu, wypierając z tego rynku państwa, jednak dług amerykański wskutek tego nie zmaleje, ale wzrośnie. Ciężko uzależnione od pożyczek amerykańskie państwo dostanie kolejną dawkę narkotyku, zwiększając dług publiczny jeszcze bardziej.
Bitcoin jako antidotum na dług
Potrzebne jest więc dalej idące rozwiązanie. Coś co pozwoli uciec do przodu i w jakiś sposób powstrzymać narastanie długu, a następnie umożliwić zniwelowanie go do poziomów umożliwiających obsługę, bez ryzyka pauperyzacji całego społeczeństwa amerykańskiego dalszą inflacją.
W tym miejscu pojawia się Bitcoin ze swoją nieelastyczną podażą. Jeśli się zastanowić, przeznaczenie dolarów na zakup bitcoinów jawi się jako rozwiązanie genialne w swej prostocie. Historia dowodzi, że dolar jest aktywem, którego podaż rząd amerykański może prawie dowolnie zwiększać. Bitcoin jest aktywem, którego podaży nie da się zwiększyć ponad zaplanowany harmonogram emisji (dzisiaj powstaje zaledwie 450 nowych bitcoinów dziennie, a liczba ta zmniejsza się o połowę co 4 lata). To trochę tak, jakbyśmy mieli w domu drukarkę pieniędzy i za wydrukowane w ten sposób banknoty kupowali ogromne ilości złota. Tylko, że efekt może być dramatycznie większy, ponieważ rynek Bitcoina, wart dzisiaj nieco ponad 2,2 biliona dolarów, jest wciąż relatywnie niewielki w stosunku do rynku dolara amerykańskiego, wartego ponad 21 bilionów (jeśli policzyć tylko gotówkę, depozyty bankowe i rachunki rynku pieniężnego). Skala napływu dolarów na rynek Bitcoina, do której zdolny jest amerykański rząd, może więc mieć dramatyczny wpływ na cenę bitcoina.
Efekt wzrostu ceny bitcoina może być dodatkowo spotęgowany, jeśli do wyścigu dołączą pozostałe kraje. Rosja i Chiny już zmieniły ton narracji w odniesieniu do Bitcoina i uważnie przyglądają się działaniom USA. Stworzenie przez Amerykanów rezerwy strategicznej i aktywna akumulacja bitcoinów może wywołać po ich stronie reakcję w postaci podobnych działań. Wówczas wyścig nabierze rozmiarów globalnych, a popyt całkowicie zdominuje rynek windując cenę do niewyobrażalnych dziś rozmiarów. W tym kontekście pojawiły się modele przewidujące cenę 40 milionów dolarów za bitcoina.
Ten efekt wykorzystać chcą pomysłodawcy nowego typu 10-letnich amerykańskich papierów dłużnych — tak zwanych Bitbonds. Proponują oni wyemitowanie obligacji o łącznej wartości 2 bilionów dolarów, przy czym 10% wpływów z takich obligacji — 200 miliardów dolarów — ma zostać przeznaczone na zakup bitcoinów. Po dzisiejszej cenie (ponad 110 tys. USD za 1 bitcoin) oznaczałoby to zakup prawie 2 milionów bitcoinów, czyli bez mała 10% wszystkich bitcoinów, jakie kiedykolwiek powstaną. Obligacje mają być oprocentowane na poziomie 1% rocznie, ale przy ich wykupie nabywcy mają też otrzymać 50% wartości wzrostu nabytych bitcoinów. Drugie 50% zachowa dla siebie amerykański rząd. Według prognoz opartych na historycznym zachowaniu ceny bitcoina, sam ten projekt ma szanse całkowicie zlikwidować dług amerykański oraz przynieść nadzwyczajne zwroty inwestorom wśród których mają być także amerykańskie rodziny.
Ryzyko strategii amerykańskiej
Trzeba przyznać, że decyzja o utworzeniu strategicznej rezerwy Bitcoina nie jest całkowicie wolna od ryzyka. Pomimo spektakularnych wzrostów w dłuższych okresach, w krótszych cena bitcoina potrafi spaść o 50% lub więcej. Przykładowo, w 2022 roku spadła z blisko 69.000 dolarów do mniej niż 17.000 w ciągu roku. Taka zmienność może potencjalnie stanowić zagrożenie dla stabilności rezerwy strategicznej, zwłaszcza jeśli USA zainwestują znaczące środki w okresach szczytowych cen. Wahania mogą też wywołać niepokój wśród inwestorów i opinii publicznej.
Wyzwaniem mogą być także względy bezpieczeństwa. Bitcoin nie został dotychczas zhakowany, lecz historia zna przypadki wielomilionowych kradzieży z giełd i portfeli cyfrowych. Przykładem może być atak na giełdę Mt. Gox w 2014 roku, w wyniku którego skradziono 850 000 Bitcoinów. Nawet najlepiej zabezpieczone systemy mogą być narażone na ataki hakerskie, błędy ludzkie lub wady technologiczne. Utrata choćby części rezerwy mogłaby podważyć zaufanie do całej strategii i wywołać kryzys polityczny.
Ponadto nie można wykluczyć, że masowa akumulacja bitcoinów przez USA może również zaostrzyć nierówności gospodarcze. Kraje o mniejszych zasobach finansowych mogą nie być w stanie konkurować w tym wyścigu. Trudno także przewidzieć, jakie działania obronne wypracują Chiny czy Rosja w odpowiedzi na strategię amerykańską. Można jednak założyć, że będą starały się przeciwstawić amerykańskiej dominacji, co może zwiększyć ryzyko konfliktów geopolitycznych.
Nowy paradygmat
Pozostaje jeszcze pytanie, jak zachowają się Polska i Europa. W tej chwili nie widać jeszcze gotowości przyłączenia się do wyścigu, zaś publiczne wypowiedzi polityków i urzędników Europejskiego Banku Centralnego na temat Bitcoina oscylują pomiędzy protekcjonalnością a wrogością.
Szkoda, bo jednak wiele wskazuje na to, że stoimy w obliczu wydarzeń, które mogą doprowadzić do zmiany paradygmatu w światowym systemie finansowym. Na naszych oczach kończy się zapoczątkowany przez Nixona nieco ponad pięćdziesiąt lat temu eksperyment z pustym pieniądzem dekretowym. Można odnieść wrażenie, że oglądamy w zwolnionym tempie wypadek samochodowy, w którym Bitcoin pełni rolę otwierającej się poduszki bezpieczeństwa.
Jeśli Stany Zjednoczone rzeczywiście oprą na Bitcoinie swoje bezpieczeństwo finansowe, z dużym prawdopodobieństwem zrobią to także ich przeciwnicy, a następnie pozostałe kraje świata. A to będzie zasadniczo równoznaczne z przyznaniem Bitcoinowi statusu waluty rezerwowej świata oraz głównego środka rozliczeń międzypaństwowych. W ten sposób przejście światowej gospodarki na standard Bitcoina stanie się faktem.
(Wyjaśnienie: Bitcoin pisany wielką literę oznacza system i sieć komputerową, zaś pisany małą — jednostkę waluty.)
Ilustracja: ChatGPT—Sora
Artykuł ukazał się w iMagazine 6/2025.





